~ Rozważania na temat Tradycji Siódmej ~
Kiedy po raz pierwszy dołączyłem do lokalnej wspólnoty Nar-Anon, wynajmowaliśmy salę w miejscu, które kosztowało nas ponad 100 dolarów miesięcznie. Nasza grupa zmagała się zproblemem uzbierania comiesięcznych środków na opłacenie czynszu. Na każdym mityngu skarbnik ostrzegał nas, że nie mamy wystarczająco pieniędzy i że w takiej sytuacji możemy nie być w stanie kupić literatury ani prowadzić żadnej działalności społecznej.
W tamtym czasie, głównie z powodu współuzależnienia, stałem się pracoholikiem i zarabiałem całkiem spore pieniądze. Zacząłem więc co tydzień wrzucać do koszyka około 50 dolarów, abyśmy nigdy nie mieli problemów z pokryciem wydatków. Bardzo potrzebowałem tego mityngu i bałem się, że nasza grupa się rozpadnie. Uważałem, że była to rozsądna reakcja na zaistniałą sytuację.
Któregoś wieczoru, kilka tygodni później, skarbniczka poprosiła mnie o rozmowę. Wówczas powiedziała mi, że zauważyła moje duże składki. Myślałem, że mi podziękuje. Zamiast tego powiedziała mi o Tradycji Siódmej. Każda grupa powinna być samowystarczalna i nie powinna przyjmować dotacji z zewnątrz. Pomyślałem: „dlaczego ona mi to mówi… czytamy tradycje na każdym spotkaniu, znam je, a do tego jestem członkiem i to jest moja dotacja”. Potem powiedziała coś, czego się nie spodziewałem. Powiedziała: „Nie jesteś sam odpowiedzialny za utrzymanie tej grupy… wszyscy ponosimy tę odpowiedzialność”. Od razu chciałem się bronić. Posłuchałem jej jednak i podczas rozmowy dowiedziałem się, że dając za dużo, pozbawiałem innych członków możliwości wzięcia równej odpowiedzialności za przetrwanie naszej wspólnoty.
Dowiedziałem się, że robiąc to, mogę poczuć, że jestem w „posiadaniu” tego mityngu. Niebezpieczeństwo polegało na tym, że jeśli w podejmowaniu decyzji przez sumienie grupy nie wszystko pójdzie po mojej myśli, mogę poczuć się urażony, bo przecież w zasadzie płaciłem za mityng. Ponadto, jeśli inni nie czują, że pomagają, mogą nie przyjąć na siebie odpowiedzialności za utrzymanie wspólnoty. W takiej sytuacji mogą przestać wracać.
Była to dla mnie trudna lekcja. Myślałem, że robię coś dobrego. Okazało się jednak, że potencjalnie stwarzałem problem. Wróciłem do domu tej nocy ze skrzywionym nosem. Jednak poprzez głębsze rozważanie, zdałem sobie sprawę, że skarbniczka miała rację. Kilka dni później zadzwoniłem do niej i podziękowałem za jej przemyślenia. W następnym tygodniu moja składka była już normalna.
Co zaskakujące, udało nam się pokryć wszystkie wydatki i to bez mojego nadmiernego wkładu. A kiedy kilka lat później podniesiono nam czynsz, podjęliśmy sumienie grupy i zagłosowaliśmy za znalezieniem nowego miejsca na mityngi. W końcu znaleźliśmy miejsce, które kosztuje znacznie mniej. Pod wieloma względami była to jeszcze ładniejsza sala. Zrozumiałem wtedy, że moje wcześniejsze zachowanie mogło zostać odebrane jako kontrola.
We wspólnocie wszyscy są równi. Każdy z nas daje tyle ile może i nikt nie powinien dawać więcej. Dzięki temu wszyscy utrzymujemy zaangażowanie i poczucie odpowiedzialności za mityngi oraz za Nar-Anon jako całość. W ten sposób prosperujemy i dlatego też Tradycja Siódma ma tak duże znaczenie.
BIULETYN „RAZEM Z POGODĄ DUCHA” NUMER 40 ~ WYDANIE 3 ~WRZESIEŃ 2024
~ Wdzięczności przyciągają cuda ~
Wczoraj, kiedy uruchomiłam samochód, zapaliła się czerwona lampka z powiadomieniem: Luźny korek wlewu paliwa. Nie dolewałam benzyny w ostatnim czasie, więc byłam zaskoczona, dlaczego pojawił się ten komunikat. Sprawdziłam ten korek i był zakręcony. Na wszelki wypadek zdjęłam go i włożyłam z powrotem. Lampka jednak nie zgasła. Podczas jazdy nieustanne miganie tej lampki, blokowało inne notyfikacje, które zwykle działają (przebieg paliwa itp.). Zaczęłam być coraz bardziej poirytowana przez rzekomo poluzowany korek wlewu paliwa, o którym wiedziałam, że nie jest poluzowany. Dzień wcześniej zapłaciłam za wymianę płynu w skrzyni biegów, a teraz znowu coś się działo z samochodem.
Zaczęłam narzekać w głowie, użalając się nad sobą „Właśnie ogłosiłam bankructwo, a co, jeśli samochód będzie wymagał poważnej naprawy? Jak wyjaśnię mężowi, że samochód potrzebuje więcej napraw? Jak za to zapłacimy?” i tak dalej, i tak dalej… Moje rozmyślanie nad wszystkimi scenariuszami „Co by było, gdyby?”, zakończyło się na wizji bycia bezdomną, bez męża i samochodu!Wtedy przypomniałam sobie mój program i moją Siłę Wyższą (którą nazywam Bogiem). Zaczęłam dziękować za to co mam i za to jaka jest moja Siła Wyższa, że jest to dobry i miłosierny Bóg, który mnie kocha. Nawet kiedy napotykam trudności w życiu, nie dzieje się tak dlatego, że On jest na mnie zły lub chce mnie ukarać. Cieszy się, że przychodzę do Niego i proszę o pomoc. Pragnie być dla mnie miłosierny; Powstaje, aby okazać mi współczucie. Podziękowałam za to, że dał mi samochód, którym mogę jeździć i powierzyłam go w Jego ręce. W trakcie wyrażania wdzięczności, wpadłam na pomysł (a raczej powinnam powiedzieć, że Bóg mi go podsunął), aby wrócić do warsztatu samochodowego. Mechanik stwierdził, że spotkał się wcześniej z taką sytuacją i prawdopodobnie będzie mógł naprawić migającą lampkę. Z radością wziął swoje narzędzie diagnostyczne i sprawdził auto BEZPŁATNIE. Niecałe 5 minut później problem był naprawiony i byłam już w drodze!
Jestem wdzięczna za ten program i moją Siłę Wyższą. Jestem wdzięczna Bogu za to, że pokazał mi, że jest ze mną i działa w moim życiu, pozwalając, aby to co miało się wydarzyć.
1. W odpowiednim czasie – dzień po wykonaniu naprawy.
2. W odpowiednim miejscu – nowy warsztat (który całkiem przypadkowo miał wydrukowany wers biblijny na wizytówkach)
3. Z odpowiednim zabezpieczeniem – Pokazał mi, że będzie się o mnie troszczył w dużych i małych sprawach. Umieszcza mnie tam, gdzie powinnam być i stawia na mojej drodze ludzi, którzy są Jego narzędziami do pomocy, w tym przypadku kompetentnego i chętnego mechanika, który wykonałpracę bezpłatnie!Kiedy wróciłam do domu, z radością podzieliłam się z mężem tym, co się wydarzyło i co Bóg dla nas uczynił – prawdziwy cud! Uczę się, że irytujące sytuacje, które napotykam w życiu, mogą być Bożym sposobem pokazania mi, że jest tutaj gotowy do pomocy, jeśli tylko Mu pozwolę.
Boże, użycz mi pokory, abym prosiła o pomoc, odwagi aby ją przyjąć, gdy nadejdzie, I mądrości, abym wiedziała, że uratuje mi życie.
BIULETYN „RAZEM Z POGODĄ DUCHA” NUMER 40 ~ WYDANIE 3 ~WRZESIEŃ 2024
~ Właśnie Dziś ~
Właśnie dziś pomogę sprawić, by nasz mityng był szczęśliwy, będę korzystać tylko z Literatury Aprobowanej na Konferencji, powitam nowoprzybyłych i będę zdrowa na wszystkie możliwe sposoby.
Właśnie dziś będę słuchać i uczyć się.
Właśnie dziś spojrzę na mój dzień i docenię każdy raz, gdy się ZATRZYMAŁAM.
BIULETYN „RAZEM Z POGODĄ DUCHA” NUMER 40 ~ WYDANIE 3 ~WRZESIEŃ 2024
~ BŁĘDNE POCZUCIE ODPOWIEDZIALNOŚCI ~
Pewnego dnia zauważyłem czarnego kruka podążającego za moim lewym ramieniem. Wylądował na mnie i powiedział mi, że nazywa się BŁĘDNE POCZUCIE ODPOWIEDZIALNOŚCI.
Mógł tak podążać za mną przez kilka tygodni lub kilku miesięcy. Mógł towarzyszyć mi przez całe moje życie. Zaczął siadać na mnie, a następnie latać w koło. Nie wiedziałem, co to znaczy, ale najwyraźniej coś w tym było. Przeszukałem internet. Wóciłem z pustymi rękoma.
Nadal nie wiedziałem, co to oznacza, gdzie dokładnie usłyszałem to wyrażenie i w jakim kontekście. Cóż za ciekawy dobór słów! Ponieważ jednak polował na mnie i mnie wytropił, a wówczas wylądował na moim ramieniu, uznałem, że spróbuję choć przez chwilę zgadywać czym jest. Co mogło oznaczać imię tego kruka?
1. BŁĘDNIE – PRZYJĘTE – co błędnie przyjmuję. Od innych ludzi, od Boga… (coś, co nie było moje)?
2. BŁĘDNIE – ODBIERANE: Coś, co odbieram – w niewłaściwy sposób – Coś, czego nie rozumiem
3. POMYŁKA – oznacza mylenie się i bycie w błędzie. Oznacza to, że gdzieś po drodze przyjąłem fałszywe i błędne założenie
4. Błędne POCZUCIE – To odczucie, zmysłowe doświadczenie zmysłowe, popęd, przymus, żyjący we mnie. Poczucie, że muszę coś zrobić – teraz! (Im dłużej jestem w Nar-Anon, tym bardziej każdy przymus, który dostrzegam lub wyciągam na światło dzienne, staje się podejrzany.)
5. NADODPOWIEDZIALNOŚĆ: Staram się brać odpowiedzialność za wszystko. Nie pozostawiając nic nikomu innemu… Biorę odpowiedzialność za rzeczy, które nie są moje. Dla przykładu często czułem, że do moich obowiązków należy dopilnowanie, aby wszystko szło dobrze. Rezultat ma być dobry. To jest spoiwo, które utrzymuje moje zniszczone związki i wzajemne relacje.
6. ODPOWIEDZIALNOŚĆ: oznacza odpowiednią reakcję. Posiadanie adekwatnej i właściwej odpowiedzi. Jeśli jednak reaguję pod przymusem lub w wyniku błędnego poczucia odpowiedzialności, moja reakcja nie jest właściwa. Nie trafia w sedno, będąc odpowiedzią na odsłaniające się ego, wypełnione zestawem automatycznych reakcji. A mogłaby zamiast tego przyjąć formę niewypowiedzianej tajemnicy dotyczącej tej chwili i Boga.
Te automatyczne reakcje, te kompulsje, napędzane poczuciem dyskomfortu lub osobistym lękiem stanowią zestaw umiejętności służących do przetrwania (intuicyjne cechy..), z których wyrastam. Jeśli z nich nie wyrosnę, będę słabnąć i nie trafię docelu. Będę okradał innych ludzi z ich prawa do narodzenia się, będę podsycał i potęgował mój własny ból.
W miejscu, gdzie kiedyś sądziłem, że moje automatyczne reakcje mi służą, przysiada właśnie Kruk, podczas gdy ja przyglądałem się moim kompulsywnym popędom i działaniom: one służyły mojemu ego i starały się utrzymać jego wygodę. A ja zacząłem wyrastać z nich, dlatego, że przeniosłem swoją służbę na rzecz Boga.) Tak więc to jest to, wyrażenie, które zapewniło miejsce na moich barkach „BŁĘDNE POCZUCIE ODPOWIEDZIALNOŚCI” i co zaczęło je karmić. Och, mroczny ptaku, o posłańcu cienia, czego przyszedłeś mnie nauczyć mój Kruk wpełzł na moje kolana. Dało mi to znać, że zamieszka tu ze mną na jakiś czas.
Zwrot ten, o ile mi wiadomo, pojawia się jedynie w literaturze Nar-Anon. Niebieska Broszura, str 20: Jeśli jestem gotów stanąć z boku i pozwolić, aby wola Boga została spełniona, uwolnię się od osobistego lęku i błędnego poczucia odpowiedzialności.
Jeśli uważam, że moim obowiązkiem jest kontrolowanie lub nawet wpływanie na same wyniki, to utknę w martwym punkcie nawracających ataków lęku.
Co więcej, gdy działam wpływem błędnego poczucia odpowiedzialności, to narzucam różne rzeczy z własnej woli i nie działam zgodnie z wolą Boga oraz nie pozwalam na działanie łaski Bożej.
Jak mam karmić i zaprzyjaźnić się z tym Czarnym Krukiem, który pojawił się w moim życiu, aby nauczył mnie czegoś o mojej i naszej Błędnej Odpowiedzialności? Jakim rodzajem mądrości możesz się podzielić, by móc nakarmić tego uroczego Kruka, tego ptaka-cienia, który przyszedł, aby uświadomić nam nasze błędy?
BIULETYN „RAZEM Z POGODĄ DUCHA” NUMER 40 ~ WYDANIE 3 ~WRZESIEŃ 2024
~ Bezsilna ~
Nie chciałam przyznać się do swojej bezsilności, gdy po raz pierwszy przyszłam do Nar-Anon. Ciągle kontrolowałam i manipulowałam mojego ukochanego uzależnionego. Kupowałam mu drogie prezenty jako łapówki. Oferowałam, że przygotuję mu jego ulubione dania. Tymczasem on raz po raz w ogóle się nie pojawiał albo jeśli już przychodził, to spóźniony albo po prostu wychodził po około 30 minutach. Szczególnie martwiłam się, gdy nie wracał do domu przez kilka dni. Dzwoniłam do niego wielokrotnie, a on obiecywał, że zaraz będzie z powrotem. To mnie uspokajało. Ale on nadal się nie pojawiał, więc denerwowałam się i nie mogłam spać w nocy. Prawdę mówiąc,chciałam aby on sprawił, że poczuję się lepiej. Przyjaciółka, która pracuje z programempowiedziała: „możesz akceptować swoją bezsilność partiami; zacznij od przyznania, że nie możesz sprawić, żeby wrócił do domu wieczorem. Zadzwoń do niego, powiedz mu, że go kochasz, a następnie daj sobie przyzwolenie by iść spać”. Nie musiałam robić tego wszystkiego na raz. Mogłam małymi krokami akceptować swoją bezsilność. Powoli odpuszczałam inne rzeczy, nad którymi nie miałam kontroli, aż w końcu uznałam prawdę o mojej bezsilności.
BIULETYN „RAZEM Z POGODĄ DUCHA” NUMER 40 ~ WYDANIE 3 ~WRZESIEŃ 2024
~ Jeden dzień na raz ~
Na Studium Krokowym narzekałem, że przygotowałem wszystkie plany dotyczące mojego rozwoju duchowego, ale najwyraźniej nie byłem w stanie ich przestrzegać. Bardzo starałem się naprawić siebie i myślałem, że jeśli wymyślę idealny plan, wyzdrowieję. Powiedziałem nawet: „Jestem mężczyzną, który ma plan”. Ktoś odpowiedział hasłem „ jeden dzień na raz”. Odrzuciłem to, mówiąc: „To jakiś banał. Nikt tak nie żyje!” Mój sponsor rozmawiał ze mną później na ten temat. Zaskoczyło mnie to, co powiedział: „Kłamstwo, które sobie wmawiamy, polega na tym, że wydaje nam się, iż możemy zacząć pracować nad programem jutro, więc nie musimy tego robić dzisiaj. Prawda jest jednak zupełnie inna, jedyny moment, w którym możesz pracować nad programem, jest teraz. Jeśli to nie zadziała, jutro możesz znów zachowywać się jak szaleniec. Każdego dnia powtarzaj sobie, że będziesz mieć program zdrowienia i każdego dnia daj sobie pozwolenie na powrót do niego jutro, ale nie dzisiaj”. Wówczas to nabrało sensu i mogłem zacząć stosować “właśnie dziś ” w swoim życiu.
BIULETYN „RAZEM Z POGODĄ DUCHA” NUMER 40 ~ WYDANIE 2 ~ CZERWIEC 2024
~ RADZENIE SOBIE Z SAMOTNOŚCIĄ ~
Kiedy dowiedziałam się, że mój partner zażywa narkotyki, po przezwyciężeniu niedowierzania postanowiłam dowiedzieć się wszystkiego, co tylko się da, na temat tego narkotyku, który zażywał. Poszłam do biblioteki i przejrzałam wszystkie książki, jakie znalazłam na ten temat. To co przeczytałam było przerażające. Ale pomyślałam, że jeśli nauczę się wystarczająco dużo, będę w stanie pomóc mu się zmienić.
Uzależnienie tłumaczyło to, jak wyglądały nasze relacje na przestrzeni ostatnich kilku lat. Lata poprzedzająceto odkrycie, oraz te następujące okazały się bardzo trudne, zagmatwane, przerażające i zaskakujące. Poczułam ogromny wstyd z powodu tej sytuacji. W ten sposób odsunęłam się od innych, izolując się.
Myślę, że moja przeszłość i pochodzenie z rodziny, w której nadużywano narkotyków i panował dysfunkcyjny chaos, przygotowały mnie na samodzielność. Wydawało się, że w mojej rodzinie nie ma nikogo, komu mogłabym zaufać. Przeniosłam takie przekonanie w dorosłe życie. Nie zdawałam sobie wtedy sprawy, że staję się współuzależniona. Myślałam, że jestem silna, odporna i dowodzę. Czy czekało mnie brutalne przebudzenie?
Rozpadłam się pod wieloma względami, zwłaszcza, że zażywanie narkotyków przez mojego partnera w przeraźliwy sposób odtwarzało sceny z moich doświadczeń z dzieciństwa. Moja bolesna przeszłość nagle stała się wszechobecna w moich myślach. Zaczęłam czuć się bezużyteczna i zrozpaczona. To sprawiło, że zapragnęłam większej izolacji.
Jedną z najtrudniejszych rzeczy, jakie zrobiłam, aby wyrwać się z mojego samotnego życia, było uczestnictwo w mojej pierwszej Grupie Rodzinnej Nar-Anon. Nigdy nie lubiłam prosić o pomoc.Nienawidziłam potrzebować pomocy. Nawet kiedy pojawiałam się na mityngach, chciałam pomagać wszystkim innym. Choć sama pojawiłam się tam z desperacji.
Pozostali stopniowo przedarli się przez wysokie mury więzienne, które dla siebie zbudowałam. Robili to z miłością, współczuciem, poprzez rozmowy telefoniczne, słuchanie i dzielenie się. Byłam zdumiona, że są ludzie, którym mogę zaufać w związku z tą straszną historią i którzy staną się moimi najdroższymi przyjaciółmi.
Stopniowo zaczęłam pracować nad własnymi problemami i pozwalałam uzależnionemu pracować nad swoimi bez mojego wtrącania się. To przyczyniło się do polepszenia naszej relacji i choć uzależnienie trwało, nauczyłam się stawiać zdrowe granice i dbać o swoje potrzeby. Do tych potrzeb należy obecnie m.inkontakt z innymi zdrowiejącymi osobami. Nigdy więcej samotności. To nie działa.
BIULETYN „RAZEM Z POGODĄ DUCHA” NUMER 40 ~ WYDANIE 2 ~ CZERWIEC 2024
~ Odpowiedzialny Służebny ~
Służba Nar-Anon opiera się na odwróconej piramidzie. Podczas gdy lider w świecie zewnętrznym może być u władzy, lider w Nar-Anon jest służebnym. Komitety w naszych Okręgach, Regionach i poza nimi służą grupom. Przewodniczący Komitetu jest służebnym Komitetu. Przewodniczący nie mawiększego autorytetu niż jakikolwiek inny członek Komitetu. Oczekuje się, że Przewodniczący wykona taką samą pracę jak inni członkowie komitetu, a nawet więcej. Przewodniczący odpowiada za zapewnienie porządku obrad, prowadzenie spotkań oraz wspieranie komitetu w próbachosiągnięcia konsensusu, a wszystko to w ramach służby komitetu. W Nar-Anon zaufani służebni prowadzą z dołu, nie z góry. Jeśli chcesz zobaczyć to w praktyce, dołącz do komitetu. Służba w Nar-Anon zmieni Twoje życie.
BIULETYN „RAZEM Z POGODĄ DUCHA” NUMER 40 ~ WYDANIE 2 ~ CZERWIEC 2024
