
~ PRZEKAZYWANIE DALEJ ~
Dlaczego wciąż wracam? Wracam z kilku powodów. Pierwszym z nich jest to, że uzależnienie jest przewlekłą, nawracającą chorobą. Moja ukochana uzależniona osoba będzie zmagać się ze swoimi nałogowymi skłonnościami do końca życia. Nawrót jest zawsze możliwy. Dalsze uczęszczanie na mityngi, nawet gdy moja ukochana osoba ma się dobrze, pomaga mi przypomnieć sobie, jak to było na początku. Słuchanie historii osób nowoprzybyłych przypomina mi, jak daleko zaszłam i jak wiele się nauczyłam. Słuchanie doświadczeń innych ludzi pomaga mi kontynuować naukę i rozwój. Tym sposobem wzbogacam swój zestaw narzędzi z których mogę skorzystać w przyszłości.
Drugim powodem jest to, że uczę się, co oznacza Krok Dwunasty, który mówi: „Staraliśmy się nieść posłanie innym i stosować te zasady we wszystkich naszych sprawach.” Im dłużej uczęszczam na mityngi, tym bardziej zdaję sobie sprawę, że to, czego uczę się w Nar-Anon, jest pomocne we wszystkich moich życiowych okolicznościach, nie tylko w kontaktach z ukochaną osobą uzależnioną. Zrozumienie, że jestem bezsilna wobec osoby uzależnionej oznacza również, że jestem bezsilna wobec innych, nawet tych, którzy nie cierpią na chorobę uzależnienia. Jakakolwiek kontrola, jaką myślę, że mam nad innymi, jest zwykle iluzją. Zdałam sobie sprawę, że trudno jest zmienić zachowanie lub poglądy innej osoby i zwykle nie powinnam nawet próbować. Nauczyłam się żyć zgodnie z hasłem „Żyj i dać żyć”. Kiedy ktoś mnie krytykuje, nie muszę akceptować jego opinii jako faktu. Pamiętam, że mówi z własnego punktu widzenia, a nie mojego.
„Zrozumienie, że jestem bezsilna wobec osoby uzależnionej
oznacza również, że jestem bezsilna wobec innych,
nawet tych, którzy nie cierpią na chorobę uzależnienia.”
Trzecim powodem jest „przekazywanie dalej”. Nar-Anon był tutaj, kiedy go potrzebowałam, dzięki tym, którzy wciąż tutaj wracali pomimo tego, że ich początkowy kryzys minął. Nar-Anon istnieje od około pięćdziesięciu lat. Osoby, które były tu przede mną, napisały Niebieską Broszurę i książkę DDSN/SESH. Członkowie Wspólnoty uczestniczyli w mityngach,
by dzielić się ze mną tymi perełkami mądrości. Służyli w komitetach, organizowali konwencje i realizowali cele Wspólnoty. Doświadczeni członkowie byli obecni, gdy wchodziłam przez drzwi jako zraniona, niedoświadczona osoba nowoprzybyła. Chętnie odbierali moje telefony, udzielali sugestii oraz dzielili się swoim doświadczeniem, siłą i nadzieją.
Dla mnie „przekazywanie dalej” oznacza uczęszczanie na cotygodniowe mityngi i angażowanie się w służby na rzecz Wspólnoty Nar-Anon. To właśnie w służbie uczymy się stosować zasady programu i uczymy się stawiać je ponad osobiste przekonania. Przez lata pełniłam służbę na poziomie grupowym, krajowym i światowym. Dzięki tym działaniom
poznałam wspaniałych ludzi z całego świata, którzy podzielili się ze mną wiedzą na temat programu i przyczynili się do poprawy mojego życia. Jestem wdzięczna mojej Sile Wyższej, że nie jestem już osobą, którą byłam, gdy ponad dziesięć lat temu po raz pierwszy przyszłam do Nar-Anon. To dlatego wciąż wracam.
BIULETYN „RAZEM Z POGODĄ DUCHA” NUMER 39 ~ WYDANIE 2 ~ CZERWIEC 2023 STR.3

~ PRZERAŻAJĄCY KOŁOWROTEK ~
Życie w kołowrotku było dla mnie jak Dzień Świstaka. Te same powtarzające się zachowania i zdarzenia nieuchronnie prowadziły do dokładnie takich samych sytuacji. To kończyło się z dokładnie takimi samymi wynikami, dopóki dokładnie te same koszmary nie pojawiły się ponownie.
Decyzja o ostatecznym zejściu z kołowrotka była jedną z najtrudniejszych decyzji, jakie kiedykolwiek musiałam podjąć.
Jeśli jesteś nowy na tej drodze lub wciąż nie jesteś w stanie znaleźć siły, by się zmieniać, być może kręcisz się w kołowrotku dłużej niż byś tego chciał.
Na początku praca potrzebna do zmieniania siebie wydawała się nie do przezwyciężenia. Czułam nawet, jakbym porzucała ukochaną osobę. Byłam sponiewierana i nieustannie znosiłam niewyobrażalny ból. Co dziwne, byłam jedyną osobą, która wydawała się cierpieć z powodu tego bólu. W końcu dzięki Nar-Anon i pomocy innych nauczyłam się, że, dla odmiany, myślenie o sobie nie było aktem samolubnym. W chwili olśnienia byłam w stanie zrozumieć i zaakceptować prawdę. Jedyną osobą, którą mogę zmienić lub kontrolować, jestem ja sama. Dopiero wtedy zaczęłam doświadczać zmian.
Moja duchowość nie poprawiła się, dopóki nie pozwoliłam sobie znaleźć i zaufać mojej Sile Wyższej. Kiedy to zrobiłam, kiedy zostawiłam i oddałam Bogu, byłam w stanie znaleźć duchowy spokój, którego nigdy wcześniej nie czułam. Teraz nie mogę się doczekać rutynowej rozmowy z moją Siłą Wyższą każdego ranka i każdego wieczoru. Kiedy pozwoliłam sobie w końcu otworzyć oczy i słuchać, zaczęłam doświadczać niewytłumaczalnych znaków potwierdzających, że moja Siła Wyższa naprawdę istnieje. Od tego momentu wiedziałam, że moja Siła Wyższa mnie słucha i jest zauważalnie obecna w moim życiu.
Powoli, z czasem, mogłam znowu oddychać. Doświadczałam nawet krótkich chwil spokoju dokonując własnych wyborów i decyzji, zamiast przeżywać każdą chwilę wtykając nos w sprawy mojego uzależnionego.
Często, aby zachować zdrowy rozsądek, polegam na książce DDSN/SESH. Często powtarzam też słowa jednego z moich ulubionych haseł: „Nie ja to wywołałam, nie mam na to wpływu, nie mogę tego wyleczyć”. Powtarzałam te słowa tak długo, aż w końcu do mnie dotarły.
Moje ego w końcu usunęło się na bok i pozwoliło mi zobaczyć, że moja Siła Wyższa była jedyną, która miała więcej mocy i zdolności niż ja w pomocy mojemu uzależnionemu. Wiedziałam, że muszę zejść mu z drogi i pozwolić, by jego plan zadziałał zgodnie z jego przeznaczeniem. Ta jedna myśl pomogła mi pamiętać, że wciąż mam własne problemy i własne marzenia, do przepracowania, podczas gdy moja Siła Wyższa pracuje nad moim synem.
Zdrowienie i wzrost nie dokonały się z dnia na dzień. Kiedy po raz pierwszy docieramy do Nar-Anon chcielibyśmy
szybkich rozwiązań. Zamiast tego uczymy się uwalniać uzależnionego i trzymać się naszego własnego zdrowienia, a
nie zdrowienia uzależnionego. Możemy zmienić tylko siebie. DDSN/SESH strona 290
BIULETYN „RAZEM Z POGODĄ DUCHA” NUMER 39 WYDANIE 2 – CZERWIEC 2023 STR.2

~ Trzy W i Przyjaciele ~
Trzy W, do których często się odwołujemy w Nar-Anon, to: Nie wywołaliśmy tego. Nie mamy na to wpływu.
Nie możemy tego wyleczyć. To powiedzenie od samego początku przykuło moją uwagę. Dało mi to wielką
ulgę, chociaż na początku nie do końca w to wierzyłam. Musiałam często do tego wracać, żeby przypominać
sobie, że to nie ja wywołałam uzależnienie mojego dziecka (zdaję sobie sprawę, że nie byłam idealną mamą,
ale moje dziecko dokonywało wyborów), zdecydowanie nie miałam na to wpływu (mogłam to pogorszyć
przeszkadzając) i nie mogłam tego wyleczyć (Panie, jak bardzo się starałam).
Po pewnym czasie w programie zaczęłam zauważać inne słowa, które pomogły mi zrozumieć i żyć
zgodnie z moim programem. Kiedy zauważałam ich coraz więcej, zaczęłam je zapisywać. Oto
dwanaście z nich:
Zdezorientowanie — Poproszę o pomoc, kiedy poczuję się zdezorientowana.
Chaos — Nie będę żyła w tym chaosie.
Szaleństwo — Nie będę z tego powodu szaleć.
Konsekwencje — Nie będę ponosić konsekwencji uzależnionego.
Odwaga — Znajdę w sobie odwagę.
Zmiany — Zmienię swoje nastawienie.
Przyczynianie się — Nie będę przyczyniać się do problemu.
Stwarzanie — Nie będę stwarzać ani uczestniczyć w dramatycznych sytuacjach.
Zajmowanie się — Zajmę się tylko moimi sprawami.
Wybory — Będę dokonywać lepszych wyborów.
Współczucie — Znajdę współczucie dla mojego uzależnionego i dla siebie.
Krytyka — Nie będę krytykować.
BIULETYN „RAZEM Z POGODĄ DUCHA” NUMER 39 WYDANIE 2 – CZERWIEC 2023 STR.1

~ ODDYCHANIE ~
Biorę głęboki oddech x 3
- Zatrzymuję się
- Bóg jest tutaj
Z nim czuję się dobrze
Zaciskam pięść i otwieram x 3 - Świadomie czuję, że jestem bezpieczna
- Decyduję się, by pomyśleć
Powierzam się opiece Boga
Powtarzaj w razie potrzeby. Może trzeba będzie
znaleźć spokojne miejsce, by się nie rozpraszać.
Połączenie z Bogiem – wprowadza spokój
Wraz z praktyką staje się to naturalną reakcją na
wewnętrzny niepokój lub zdenerwowanie.
Rozpoczęcie nowego tańca „Teraz”, a nie
utknięcie w miejscu
Podejmowanie kolejnych właściwych
działań z mojej strony.
Uczenie się ufania.
Przerwa w dbaniu o siebie na rzecz powierzania
się…
BIULETYN „RAZEM Z POGODĄ DUCHA” NUMER 39 ~ WYDANIE 1 ~ MARZEC 2023 STR.5, 6

~ HASŁA – NARZĘDZIE DO ZDROWIENIA ~
Kiedy po raz pierwszy uczestniczyłem w mitingu Nar-Anon, zetknąłem się z literaturą Aprobowaną na Konferencji (LAK). Mieliśmy 12 Kroków, 12 Tradycji i 12 Koncepcji Służb oraz wszystkie teksty z Niebieskiej Broszury. Jako osoba nowoprzybyła nie pojmowałem i nie umiałem zrozumieć logiki zasad programu. Nie wiedziałem, że 12 Kroków jest
przeznaczonych do mojego osobistego zdrowienia i rozwoju, 12 Tradycji zostało ułożonych tak, aby utrzymać w zdrowiu grupy, a 12 Koncepcji zostało stworzonych dla struktury służb.
Nie wiedziałem nawet, co to jest struktura służb. Jako osoba nowoprzybyła przyszło mi do głowy, że jedyną częścią LAK, którą łatwo było uchwycić, były hasła. Hasła wydawały się prostymi frazesami, ale jako osobie nowoprzybyłej wiele z nich łatwiej było powiedzieć niż zastosować. Na przykład w sytuacjach kryzysowych – a było ich wiele – jak
miałem zastosować następujące hasła?
Powoli, lecz pewnie
Myśl
To też minie
Zostaw, oddaj Bogu
W czasie kryzysu i zanim dołączyłem do Nar-Anon, komputer w mojej głowie był zaprogramowany do reagowania w dokładnie odwrotny sposób na te hasła. Miotałem się od jednego kryzysu do drugiego, co wyrządziło mi wielką krzywdę i niewątpliwie jeszcze pogorszyło sytuację. Jednak we wczesnej fazie zdrowienia te proste, banalne słowa mądrości
zaczęły nabierać kształtu w mojej psychice – nawet o tym nie wiedząc. Powoli, lecz pewnie byłem w stanie się zatrzymać i myśleć, co stało się bardzo ważnym hasłem na początku mojego zdrowienia. Udało mi się zatrzymać – wziąć głęboki oddech – wziąć wiele głębokich oddechów – i w moim najlepszym interesie stosować hasło „Powoli, lecz pewnie”. Byłem w stanie ocenić sytuację, przyjrzeć się wszystkim moim opcjom, ustalić priorytety i zająć się „Najważniejszymi sprawami najpierw” – zamiast odruchowo działać. Co było – dla mnie – kolejnym
wspaniałym hasłem.
W zależności od powagi kryzysu, byłem w stanie zatrzymać się i zadać sobie pytanie: „Jak ważne to jest” i byłem w stanie szukać odpowiedzi, nie komplikując dostępnych rozwiązań.
W wielu przypadkach prostą odpowiedzią na niektóre okoliczności było nierobienie nic. Dowiedziałem się również, że nie każda sytuacja jest taka, jak mogłaby się wydawać – więc hasło „Słuchaj i ucz się” stało się dla mnie ważne. Zamknięcie ust i otwarcie umysłu pomogło mi otworzyć uszy i zacząć słuchać i uczyć się oraz oceniać sytuacje z większa uważnością i jasnością. Nawet jeśli nie spodobało mi się wszystko co usłyszałem, ważne było dla mnie, aby wziąć to co przydatne i zostawić resztę. Stało się to dla mnie kolejnym użytecznym hasłem.
Hasła nabierały kształtu w moim wczesnym zdrowieniu, a ja nawet tego nie zauważyłem, a nawet nie zacząłem jeszcze pracować nad Krokami. Zachowanie otwartego umysłu, słuchanie, uczenie się i odpuszczanie, które mnie niepokoiło pomogło mi żyć tylko moim życiem i zrozumieć, że muszę – naprawdę muszę – pozwolić innym żyć swoim
życiem, i tak rozumiem hasło „Żyj i daj żyć”.
Kiedy pracowałem nad Krokiem Drugim, uwierzyłem w Siłę Większą ode mnie. To wtedy mogłem zastosować hasło „Zostaw, oddaj Bogu” – moje zrozumienie zajmowania się tym, co było poza moją kontrolą lub tym, co nie było moje.
Pomogło mi również uważne przemyślenie i rozważenie Modlitwy o Pogodę Ducha: „Boże, użycz mi Pogody Ducha, abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić, odwagi, abym zmieniał to, co mogę zmienić i mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.” To również pomogło mi zrozumieć w hasło „Daj czas czasowi”. Dla mnie to hasło sugeruje, że wszystko dzieje się w Bożym czasie, a nie natychmiastowym zaspokojeniu upragnionego przeze mnie czasu. Teraz każdego ranka, kiedy się budzę, jestem w stanie patrzeć tylko na ten dzień i przekonać siebie, że jedyne, co
mogę zrobić – z pomocą mojej Siły Wyższej – to przeżyć tylko ten jeden dzień na raz i zastosować hasło „Właśnie dziś”. Jednak w czasach intensywnego kryzysu mogę modyfikować jeden dzień na raz do jednej godziny na raz lub nawet
jednego momentu na raz, recytując hasło „To też minie – To też minie” i odmawiając Modlitwę o Pogodę Ducha.
Jedyne hasło, którego nie wymieniłem, brzmi: „Niech się zacznie ode mnie”. Przez bardzo długi czas źle rozumiałem to hasło. Myślałem, że gdy budzę się rano, co było początkiem mojego dnia, i zaczynam ten dzień, wszystko powinno egoistycznie kręcić się wokół mnie – tak jak w haśle „Niech się zacznie ode mnie”. Całkiem niedawno przyszło mi do głowy, że „Niech się zacznie ode mnie” znaczy, że nie mogę się doczekać, aż jakiś „przewodnik” z Nar-Anon weźmie mnie za rękę i powie „Hej, mam świetny pomysł – zacznijmy pracować nad listą z Twojego Kroku Czwartego”. Decyzja i praca
muszą zacząć się ode mnie.
Z tego samego powodu nie mogę się doczekać, aż ludzie w moim otoczeniu zaczną być dla mnie mili, uprzejmi i troskliwi – niech to zacznie się ode mnie, co oznacza, że mogę być tym, który zaczyna być miły, uprzejmy i troskliwy dla
innych.
Przypomina mi to jedno z haseł z naszych „Właśnie dziś”: „Właśnie dziś będę zgodny z otoczeniem. Będę wyglądać najlepiej jak potrafię, ubiorę się stosownie: będę mówić cicho: Będę uprzejmy i nie będę nikogo ani niczego krytykować: nie będę nikogo o nic obwiniać: nie będę też próbować zmienić ani kontrolować nikogo poza sobą.”
Nie ulega wątpliwości, że ludzie w moim życiu podążają za mną i odwzajemniają się życzliwością, uprzejmością i troską o mnie. Kiedy sprawy nie zaczynają się ode mnie, a ja mam oczekiwania wobec innych, te oczekiwania zamieniają się w urazy. Tak więc wszystko, co chcę osiągnąć w moim życiu i wszystko co chce dostać w zamian od życia, ma zawsze zacząć się ode mnie.
Stosowanie wszystkich haseł w moim zdrowieniu pomogło mi radzić sobie z codziennymi wyzwaniami w znacznie bardziej zrównoważony i zdrowy sposób. Dzisiaj mogę powiedzieć, że kiedy w końcu przepracowałem Dwanaście Kroków, stało się to dla mnie nowym sposobem życia, a hasła pomogły mi w tej drodze.
Przed Nar-Anon było moje stare życie, a teraz jest moje nowe życie z Nar-Anon. Każdy dzień to nowa okazja do życia, nauki i rozwoju. Dzięki Programowi Nar-Anon – Krokom, hasłom, mojej Sile Wyższej oraz mojej służbie we Wspólnocie.
Dzisiaj w czasie kryzysu oprogramowanie w mojej głowie jest zakodowane tak, by reagować w nowy sposób, sposób, który przynosi korzyści dla mnie w sytuacjach w których się znajduje, a nie w sposób, który wcześniej szkodził i pogarszał moją sytuację.
BIULETYN „RAZEM Z POGODĄ DUCHA” NUMER 39 ~ WYDANIE 1 ~ MARZEC 2023 STR.5, 6

~ Akceptacja a Granice ~
Pewnego razu mój uzależniony mąż powiedział do mnie: „Twoim problemem jest to, że mnie nie akceptujesz”. Jego
stwierdzenie mnie zaskoczyło. Myślałam bowiem, że wyznaczałam mu granicę. Zwrócił mi uwagę i zobaczyłam,
że to wcale nie była granica. Nie akceptowałam wtedy takiego stanu rzeczy. Szczerze mówiąc, często nie akceptuję sytuacji. Myślałam też o pewnych sytuacjach, których nie akceptowałam w mojej Grupie Nar-Anon.
Rocznica mojej grupy macierzystej przypadła na kwiecień 2020. W tym czasie nasza grupa nie mogła spotkać się
fizycznie ze względu na ograniczenia związane z pandemią. Przełożenie rocznicy grupy miało więc sens. W końcu
wkrótce bylibyśmy w stanie spotkać się fizycznie, prawda? Taka była wówczas informacja, którą dysponowaliśmy.
Nadszedł kwiecień 2021 i mogliśmy spotkać się fizycznie. Jednakże w placówce, w której odbywały się nasze mityngi
obowiązywały obostrzenia, w związku z czym nie mogliśmy wnieść ze sobą jedzenia, więc rocznica została ponownie
przełożona.
Zadaję sobie pytanie, czy to była granica? Czy świętowanie rocznicy z jedzeniem było jedynym sposobem na mityng rocznicowy? A może upierałam się, ponieważ ta sytuacja nie przebiegła dokładnie tak, jak ja tego chciałam. Czuję się podobnie, gdy mówię sobie, że stawiam granicę, ale nie akceptuję danej sytuacji. I ponieważ nie jest tak, jak bym tego chciała, mierzę się z oporem. Nic nie mogłam zrobić, aby zmienić zasady panujące w miejscu, gdzie odbywają się nasze mityngi. Zmienienie ich też nie należało do mnie. Nigdy już nie dowiem się, co straciłam nie robiąc tego, co mogłam zrobić w tamtym czasie.
Wciąż niewiele wydarzeń odbywa się fizycznie. Większość nadal odbywa się wirtualnie lub organizowane są w taki sposób, aby ludzie mogli samodzielnie odwiedzać wystawy przez kilka dni. Wmawiałam sobie, że niesienie posłania w
ramach Informacji Publicznej nie jest możliwe, ponieważ „nie ma wydarzeń, które to umożliwiają”. Lecz czy
naprawdę nie ma takich wydarzeń, czy może chodzi o to, że nie przebiegają tak, jak ja tego chcę? Czy naprawdę
próbowałam dowiedzieć się, co mogę zrobić, aby nieść posłanie w ramach działań Informacji Publicznej w
obecnych warunkach?
Na mityngach stacjonarnych witałam osoby nowoprzybyłe uśmiechem i uściskiem, wręczając pakiet literatury. Na mityngach wirtualnych witam osoby nowoprzybyłe uśmiechem i zrozumieniem. Przykro mi, że nie mogę obdarować ich literaturą, ponieważ nie spotykamy się ze sobą fizycznie. Czy rozważyłam to, co mogę dla nich zrobić, a nie tylko to, czego nie mogę zrobić? Mogę zapytać, czy chcą, abym przesłała im informacje drogą pocztową. Mogę zostać na mityngu online po jego zakończeniu i porozmawiać z nimi. Mogę dać im mój numer telefonu jako Nar-anon’owy
kumpel. Mogę mieć e-mailową lub tekstową listę członków i zapytać, czy chcą zostać dodani do tej listy w celu
uzyskiwania informacji i wzajemnego wsparcia.
Na mityngach stacjonarnych przekazywaliśmy sobie koszyczek na fundusze w ramach Tradycji Siódmej.
Fundusze te były przeznaczane na czynsz, literaturę i darowizny na rzecz służb poza obszarem grupy. Nie możemy
przekazać fizycznego koszyka na mityngu online, więc nie zbieramy funduszy w ramach Tradycji Siódmej. Czy
wymyśliłam kolejną wymówkę, zamiast zaakceptować sytuację? A może mogę ją zaakceptować i zobaczyć, co
mogę zrobić? Możemy wykorzystać technologię tak, aby zbierać fundusze w ramach Tradycji Siódmej. Możemy użyć
adresu pocztowego, aby zbierać fundusze w ramach Tradycji Siódmej. Możemy użyć tych funduszy grupowych do
niesienia posłania Nar-Anon.
Swoją przygodę z Nar-Anon zaczynałam od mityngów, na których siedziałam na krześle w tym samym pokoju z innymi.
Zmieniałam się, siedząc na tych krzesłach i widziałam, jak inni też się na nich zmieniają. To muszą być magiczne
krzesła. To zadziałało dla mnie, więc musi to być jedyny sposób, w jaki to działa. Spotkałam ludzi, którzy zdrowieli,
dzięki wirtualnemu połączeniu z innymi. Mieli „magiczne kwadraty” zamiast „magicznych krzeseł”. Czy akceptuję
innych, nalegając, aby mityngi odbywały się tylko fizycznie? Mogę wybrać rodzaj mityngu, który mi odpowiada. Potrafię
też zaakceptować preferencje innych.
Mój brak akceptacji jest dla mnie czasami nadal trudny do rozpoznania. Ukrywam brak akceptacji wmawiając sobie, że
to jest moja granica. Często zauważam, że znajduję wymówki, aby nie robić tego, co mogę w danej sytuacji.
BIULETYN „RAZEM Z POGODĄ DUCHA” NUMER 39 ~ WYDANIE 1 ~ MARZEC 2023 STR.3

~ NOWY ROZDZIAŁ ~
Nowy rozdział rozpoczynam,
Był on celem moich poszukiwań.
Nie ma w nim Ciebie,
Lecz ja znalazłam w nim wolność dla siebie.
Kręci mi się w głowie.
Biorę długi, głęboki oddech.
Siadam
I stopami na ziemi opadam.
Wiem czego chcę.
Wiem czego potrzebuję.
Wiem, co mam,
I wiem, dokąd zmierzam.
Moje stopy ziemi dotykają,
Iskry moją duszę rozświetlają.
To wszystko czego pragnęłam.
By odnaleźć siebie tu i teraz.
Zostałam odnaleziona,
Już nie jestem w sobie uwięziona.
Kim jestem – wiem,
W miejscu już nie tkwię.
BIULETYN „RAZEM Z POGODĄ DUCHA” NUMER 38 ~ WYDANIE 4 ~ GRUDZIEŃ 2022 ~ STR.6

~ STOSOWANIE NARZĘDZI ~
Dzięki Nar-Anon mogę dziś szybciej i wyraźniej zidentyfikować próby manipulowania mną przez innych ludzi. Wcześniej inni oraz uzależniony mogli łatwo mną manipulować. Prowadziło to do podejmowania decyzji, z którymi nie zawsze się zgadzałam, mając nadzieję, że mnie pokochają za to. Wspierałam innych, oczekując czegoś w zamian. Ja też manipulowałam.
Dzisiaj mam narzędzia, które mogę zastosować, kiedy czuję, że ktoś próbuje mną manipulować. Mogę się zatrzymać i pomyśleć, czy zgadzam się z tym, co jest proponowane. Jeśli wpływ manipulacji jest zbyt duży, mogę próbować szukać spokoju, mogę nawet fizycznie opuścić przestrzeń, jeśli zajdzie taka potrzeba. Kiedy nie jest to możliwe, mogę skupić się na braniu tylko tego, co jest dla mnie skuteczne, a resztę
odrzucić.
BIULETYN „RAZEM Z POGODĄ DUCHA” NUMER 38 ~ WYDANIE 4 ~ GRUDZIEŃ 2022 ~ STR.6
